Świat protestuje przeciw masowej inwigilacji, a Panoptykon pisze do Obamy

Co zrobić, kiedy rząd ignoruje poważne pytania o wykorzystywanie masowych programów inwigilacji? Zwleka z od dawna zapowiadaną reformą służb specjalnych, która miała ograniczyć możliwości wykorzystywania danych telekomunikacyjnych? I unika debaty na ten temat? Zwykle przychodzi nam do głowy: publicznie skrytykować. A ostatnio coraz częściej: pójść do sądu. To nasza codzienność. 11 lutego, z okazji międzynarodowego „dnia niezgody na masową inwigilację”, pozwoliliśmy sobie na odrobinę ekstrawagancji: piszemy list do Baracka Obamy.

Dokładnie dwa lata temu protest amerykańskiej Wikipedii przeciwko ustawom SOPA i PIPA uruchomił lawinę, która w Europie doprowadziła do zablokowania ACTA. Dzięki informacjom, które ujawnił Edward Snowden, wiemy jednak, że największe wyzwanie dopiero przed nami. Tym razem nie wystarczy zatrzymanie jednej inicjatywy legislacyjnej: trzeba przebudować cały system. Problemy, takie jak niekontrolowana współpraca służb specjalnych czy masowa inwigilacja w sieci, wymagają skoordynowanej i globalnej odpowiedzi.

W perspektywie globalnej największym wyzwaniem jest ponadnarodowa współpraca służb, rządów i prywatnych firm, która wymyka się wszelkim standardom i gwarancjom ochrony praw człowieka.

Symboliczna kampania pod hasłem „dzień niezgody na masową inwigilację” ma pokazać przede wszystkim, że problem masowego i prewencyjnego nadzoru już dawno przestał mieć wymiar lokalny. W perspektywie globalnej największym wyzwaniem jest ponadnarodowa współpraca służb, rządów i prywatnych firm, która wymyka się wszelkim standardom i gwarancjom ochrony praw człowieka. Na ten problem w Polsce nakładają się szerokie uprawnienia służb (szczególnie w zakresie dostępu do danych telekomunikacyjnych), nieprzejrzystość zasad ich działania, brak niezależnych mechanizmów kontroli i zwyczajny brak politycznego zainteresowania ze strony rządu. Po kilku latach śledzenia tych problemów możemy już stwierdzić z dużą pewnością, że nie ma siły politycznej, która byłaby zainteresowania ich rozwiązaniem. Sądząc po odpowiedziach na nasze „100 pytań o inwigilację”, najważniejsze organy odpowiedzialne za nadzór nad służbami – premier i minister spraw wewnętrznych – nawet nie angażują się w procesy polityczne na poziomie Unii Europejskiej, które miały być odpowiedzią na rewelacje Snowdena (np. wyjaśnienie sprawy PRISM czy rewizja porozumienia Safe Harbour).

Żeby nieco odreagować tę frustrację, postanowiliśmy na chwilę zmienić front: zamiast toczyć jałowy dialog z naszym rządem, napisaliśmy bezpośrednio do Baracka Obamy.

Żeby nieco odreagować tę frustrację, postanowiliśmy na chwilę zmienić front: zamiast toczyć jałowy dialog z naszym rządem, napisaliśmy bezpośrednio do Baracka Obamy. Szukamy brakujących odpowiedzi na najważniejsze pytania, przede wszystkim o współpracę polskich i amerykańskich służb oraz wykorzystywanie PRISM i innych programów w stosunku do polskich obywateli i polityków. Może Obama będzie wiedział, skąd Prezydent RP dowiedział się o PRISM, skoro nie wie tego jego kancelaria? Wychodzimy z założenia, że ten, który „słyszy wszystko”, również w tej sprawie powinien być dobrze poinformowany ;-)

Co jeszcze będzie się działo w ramach „dnia niezgody na masową inwigilację”?

Organizacje społeczne broniące praw cyfrowych, aktywiści i twórcy na całym świecie na różne sposoby wyrażają dziś swój sprzeciw lub werbalizują żądania. Oto kilka przykładów:

  • W USA użytkownicy ponad 5 tys. stron internetowych obejrzą baner zachęcający do podpisania się pod „13 zasadami stosowania praw człowieka w nadzorze nad komunikacją”. Amerykanie dzwonią i piszą do swoich przedstawicieli w Kongresie, domagając się lepszych gwarancji prawnych dla wolności obywatelskich (Freedom Act) i ograniczenia inwigilacji.
  • Koalicja organizacji z Australii domaga się wyjaśnienia zaangażowania australijskich służb w porozumienie „Five Eyes”.
  • Brazylijczycy spotkają się w stolicy kraju Brasilii, żeby upomnieć się o ochronę prywatności w Marco Civil, pierwszej na świecie ustawie, która ma gwarantować obywatelom prawa cyfrowe.
  • Francuska organizacja La Quadrature du Net uruchomiła portal internetowy zbierający wszystkie dostępne informacje na temat inwigilacji prowadzonej przez amerykańską Agencję Bezpieczeństwa Narodowego.
  • Ugandyjska organizacja Unwanted Witness zaapelowała do operatorów telekomunikacyjnych o zaprzestanie przekazywania danych użytkowników instytucjom odpowiedzialnym za szpiegowanie obywateli.

Katarzyna Szymielewicz, Anna Obem

Więcej relacji na blogu Global Voices

Międzynarodowa strona kampanii

List do prezydenta Baracka Obamy [PDF]

Odpowiedzi

Gdy jako państwo podlegamy kontroli i/lub ocenie to... sprawy ślimaczą się (Nangar Khel, sprawa Abd al Rahim Hussajn al-Nashiriego i Abu Zubajdy), udajemy, że nie wiemy o co chodzi (jw.) lub lekceważy się pytających (przykład: urzędowe odpowiedzi na pytania Fundacji związanych z wyjaśnianiem sprawy PRISM).

Pani Katarzyna napisała: "...nawet nie angażują się w procesy polityczne na poziomie Unii Europejskiej". IMO trudno ten ("naszych" ich) poziom nawet zauważyć.

Choć bywa zupełnie inaczej. Gdy wyciekły nagrania ze spotkań na Ukrainie reakcja pojawiła się natychmiast. Niedopuszczalność(!?) niedyskrecji podkreślali najwyżsi w państwie, bo... "rozmowy były prywatne". :o Raczej nie poznamy definicji tej "prywatności". 

Dla mnie ich reakcja jest przejawem filozofii Kalego. I wydaje się, że nie jest to dobrym prognostykiem w dziedzinie dbałości Państwa o ochronę naszych praw.

Smutne, jak niewiele miejsca (wolne!) media (głównego nurtu) poświecają "Dniu niezgody".

Cieszy jednak, że są tacy, którzy postrzegają to normalnie. Po ludzku. Może to niewiele, ale jednak coś. Szkoda tylko, że do nich tak daleko!

Pozdrawiam.

Sceptyk (niezweryfikowany)