Panoptykon
– nazwa więzienia zaprojektowanego przez angielskiego filozofa-utylitarystę Jeremy’ego Benthama. Niezwykłość Panoptyknu polega na tym, że więzienny strażnik z centralnego punktu budowli może stale obserwować wszystkich więźniów, sam nie będąc przy tym nigdy widzianym – celem projektanta było doprowadzenie do sytuacji, w której strażnik nie będzie konieczny, a więźniowie sami będą kontrolować siebie w obawie, że mogą być obserwowani.

Idea Benthama odcisnęła wpływ na projektowanie licznych więzień na świecie, jednak mimo kilku prób podejmowanych w XIX wieku, Panoptykon nigdy nie został zbudowany. Koncepcję Ponoptykonu rozwinął Michel Foucault, wyprowadzając ją poza dosłowny obszar wiezienia. Foucault starał się pokazać, że nie musimy budować Panoptykonu, ani nawet być więźniami, by podlegać wszechobecnemu nadzorowi: w nowoczesności Panoptykonem staje się społeczeństwo, a kontroli podlega każdy z nas.



Społeczeństwo nadzorowane – to idea, która wyraża przekonanie, że we współczesnym społeczeństwie nie żyjemy jako ludzie wolni, ale podlegamy ciągłemu nadzorowi, wpływowi i kształtowaniu. To nie tylko pomysł, koncepcja teoretyczna, ale rzeczywistość, z którą mierzymy się na co dzień.

Funkcjonowanie społeczeństwa nadzorowanego jest o tyle trudne do zauważenia, że jego reguły stały się już dla nas rutyną. Jesteśmy, jako społeczeństwo, pogodzeni z tym, że świat nie może funkcjonować bez gromadzenia informacji na nasz temat. Coraz częściej jesteśmy też skłonni uznać, że nowoczesne technologie monitorowania i nadzorowania są wprowadzane dla naszego dobra. Pozwalamy na to, żeby informacje o nas były wykorzystywane nie tylko w celu zapewnienia nam bezpieczeństwa, ale także po to, by zaproponować nam zakup produktu, który ma idealnie odpowiadać naszym potrzebom.

W myśleniu o społeczeństwie nadzorowanym kluczowe są dwa wątki. Po pierwsze, można argumentować, że rozwój techniki i wszechobecna biurokracja stają się w naszych czasach narzędziem totalnej kontroli nad społeczeństwem. Po drugie, pojawia się teza, że wraz z postępującą indywidualizacją i zwiększaniem obszaru wolności przysługującego jednostce, następuje jednoczesne kształtowanie naszych aspiracji i ambicji w taki sposób, abyśmy sami kontrolowali siebie na wzór więźniów zamkniętych w Panoptykonie. Podobnie jak oni nigdy nie wiemy, czy spogląda na nas czujne oko strażnika – może to być policjant, specjalista od wideonadzoru, czy wreszcie potencjalny pracodawca, który przed  przyjęciem nas do pracy dołoży wszelkich starań, by dowiedzieć się o nas jak najwięcej, a po zatrudnieniu – skorzysta z przeróżnych metod, by jak najlepiej kontrolować naszą pracę i zachowanie.

Problemy, z jakimi stykamy się analizując problematykę społeczeństwa nadzorowanego to nie tylko ciągłe i niewidoczne ograniczanie swobód jednostki – zarówno poprzez kontrolę, jak i przez zarządzanie nami i kształtowanie nas dzięki zdobytej wiedzy. To także fakt, że coraz więcej grup obywateli zostaje wykluczonych z życia społecznego, gdyż definiuje się je jako grupy ryzyka.
 
Grup ryzyka jest wiele: z perspektywy państwa to np. najgorzej sytuowane grupy społeczne – postrzegane jako potencjalni przestępcy, czy grupy etniczne i religijne – traktowane jak potencjalni terroryści. Z perspektywy prywatnego ubezpieczyciela to np. osoby przewlekle chore, które mogą generować większe obciążenia finansowe. Dla pracodawców to także np. kobiety: próby zdobycia wiedzy na temat ich planów związanych z założeniem rodziny stały się już standardem na rozmowach kwalifikacyjnych. W grupie ryzyka może znaleźć się każdy z nas: zależy to tylko od tego, jak bardzo odbiegamy od arbitralnie zdefiniowanej normalności.

 

Zmieniony ( Poniedziałek, 15 Czerwiec 2009 00:04 )