Fundacja Panoptykon prawa człowieka, inwigilacja, wielki brat, społeczeństwo nadzorowane, społeczeństwo inwigilowane, nadzór, kontrola, prawo do prywatności, bazy danych, cctv, wideonadzór, kamery przemysłowe, dane osobowe, ochrona danych, Panoptykon, panoptikon, Michel Foucault, monitoring, społeczeństwo monitorowane, George Orwell, rok 1984, who watches the watchers, Schengen, polityka migracyjna, biometria, karta miejska ze zdjęciem, karta ZTM, nowa karta miejska, http://www.panoptykon.org/home Wed, 08 Sep 2010 08:14:41 +0000 Joomla! 1.5 - Open Source Content Management pl-pl "WOLNOŚĆ A NIE STRACH" - 11 WRZEŚNIA OBCHODZIMY MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ SPRZECIWU WOBEC INWIGILACJI http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/102-qwolno-a-nie-strachq-11-wrzenia-obchodzimy-midzynarodowy-dzie-sprzeciwu-wobec-inwigilacji- http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/102-qwolno-a-nie-strachq-11-wrzenia-obchodzimy-midzynarodowy-dzie-sprzeciwu-wobec-inwigilacji-
11 września został ustanowiony Międzynarodowym Dniem Sprzeciwu Wobec Inwigilacji (ang. Freedom not Fear Day). W rocznicę tragicznych wydarzeń z 2001 roku grupy obywatelskie organizują się, aby protestować przeciwko instrumentalnemu wykorzystywaniu tej tragedii do zwiększenia kontroli nad społeczeństwami, przeciwko polityce strachu
i nasilającej się inwigilacji oraz by promować powrót do języka podstawowych praw i wolności.

Idee przyświecające organizacji obchodów Międzynarodowego Dnia Sprzeciwu Wobec Inwigilacji:
- promowanie dialogu i otwartości w miejsce nieufności i strachu
- poszanowanie prywatności jako warunku zachowania naszej ludzkiej godności
- sprzeciw wobec traktowania każdego człowieka jako potencjalnie podejrzanego
- sprzeciw wobec systematycznego ograniczania podstawowych praw i wolności w imię iluzji bezpieczeństwa

Akcja ma charakter międzynarodowy - marsze, protesty, happeningi i inne wydarzenia odbędą się m.in. w Berlinie,
Amsterdamie, Madrycie, Paryżu, Wiedniu i Skopje. Więcej na temat wydarzeń w innych krajach tutaj.

Co się będzie działo 11 września w Polsce?

Około godz. 20.00 na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie zostanie zorganizowany happening, połączony z instalacjami multimedialnymi i akcją informacyjną. Stronę artystyczną przedsięwzięcia przygotowuje Roch Forowicz.
Tematem przewodnim tegorocznej akcji będzie monitoring wizyjny. Chcemy zwrócić uwagę na problemy związane z jego dynamicznym rozwojem i zainicjować dyskusję na temat wad i zalet wykorzystywania tego typu narzędzi na masową skalę.

Skąd potrzeba akcji pod hasłem "Wolność a nie Strach"?

Mania nadzorowania staje się coraz bardziej powszechna. Rządy i przedsiębiorstwa rejestrują, monitorują i kontrolują nasze zachowanie w coraz większym stopniu. Nie ważne co robimy, do kogo telefonujemy, z kim rozmawiamy, gdzie idziemy, kim są nasi przyjaciele jakie są nasze zainteresowania i jakich grup jesteśmy członkami - "wielki brat"- rząd i "młodsi bracia"- przedsiębiorstwa wiedzą o tym coraz więcej. Wynikający z tego brak prywatności i poufności naraża na niebezpieczeństwo wolność wyznania, wolność słowa oraz pracę lekarzy, linii zaufania, prawników i dziennikarzy. Różnorodne plany reform sektora bezpieczeństwa przewidują zbieżne działania policji, agencji wywiadowczych i wojskowych, co zagraża podziałowi i równowadze sił.

Korzystanie z metod masowego nadzoru, międzynarodowa współpraca agencji wojskowych, wywiadowczych i policji prowadzi do tworzenia nowych granic i budowania nowych murów, a tym samym wznoszenia prawdziwych "Twierdz" w Europie i na innych kontynentach, skierowanych przeciwko uchodźcom i ludziom o odmiennym wyglądzie, ale mających również wpływ, na przykład, na aktywistów politycznych, ludzi biednych i nieuprzywilejowanych oraz kibiców sportowych. Ludzie, którzy czują się nieustannie obserwowani i nadzorowani nie mogą swobodnie i odważnie walczyć o swoje prawa oraz o sprawiedliwe społeczeństwo. Masowy nadzór zagraża, w związku z tym, istocie demokratycznego i otwartego społeczeństwa. Masowy nadzór zagraża również pracy i zaangażowaniu organizacji społeczeństwa obywatelskiego.

Nadzór, brak zaufania i strach stopniowo przekształcają nas w społeczeństwo bezkrytycznych konsumentów, którzy "nie mają nic do ukrycia" i - w obliczu bezskutecznych prób osiągnięcia bezpieczeństwa absolutnego - gotowi są zrzec się swoich swobód. Nie chcemy żyć w takim społeczeństwie!

Wierzymy, że poszanowanie naszej prywatności stanowi ważny element naszej ludzkiej godności. Wolne i otwarte społeczeństwo nie może istnieć bez bezwarunkowo prywatnej przestrzeni i komunikacji. Coraz bardziej powszechna rejestracja elektroniczna i nadzór całej populacji nie czyni nas bardziej bezpiecznymi przed przestępstwami, kosztuje miliony euro i naraża na niebezpieczeństwo prywatność niewinnych obywateli. Pod przywództwem strachu i ślepego działania, ukierunkowane i długotrwałe środki bezpieczeństwa schodzą na boczny tor, tak samo jak rozwiązywanie codziennych problemów ludzkich takich jak bezrobocie i bieda.

[W tekście wykorzystano tłumaczenie międzynarodowego manifestu "Freedom Not Fear Day"]]]>
katarzyna.szymielewicz@gmail.com (Kasia) frontpage Tue, 07 Sep 2010 07:55:50 +0000
KRYTYCZNE UWAGI DO USTAWY O ŻANDARMERII WOJSKOWEJ: NIE CHCEMY KOLEJNEJ "SŁUŻBY SPECJALNEJ" http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/101-krytyczne-uwagi-do-ustawy-o-andarmerii-wojskowej-nie-chcemy-kolejnej-qsuby-specjalnejq http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/101-krytyczne-uwagi-do-ustawy-o-andarmerii-wojskowej-nie-chcemy-kolejnej-qsuby-specjalnejq
W odpowiedzi na zaproponowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej projekt zmian w ustawie o  Żandarmerii Wojskowej, Fundacja Panoptykon przekazała Ministerstwu swoje uwagi, zdecydowanie krytyczne. Większość proponowanych zmian zmierza w kierunku poszerzenia uprawnień Żandarmerii Wojskowej i uczynienia z niej nieomal równorzędnej służby z ABW czy CBA. Jednocześnie zasięg działań operacyjno-rozpoznawczych Żandarmerii miałby zostać rozciągnięty na osoby cywilne, które są podejrzewane o prowadzenie działalności przestępczej razem z wojskowymi, a zatem potencjalnie na każdego z nas. Mowa o takich uprawnieniach, jak podsłuchiwanie, stosowanie monitoringu wizyjnego w miejscach publicznych, dostęp do tajemnicy bankowej i zeznań podatkowych żołnierzy.

W naszej opinii takie poszerzenie uprawnień Żandarmerii Wojskowej nie jest adekwatne do realizacji zadań, dla jakich powołana została ta formacja; co więcej budzi poważne zastrzeżenia z punktu widzenia ochrony praw człowieka, w szczególności  prawa do prywatności.

Zgodnie z zasadami obowiązującymi w demokratycznym państwie prawa, dla każdej dodatkowej kompetencji przyznanej władzy publicznej, szczególnie jeśli jej wykonywanie wiąże się z ograniczeniem praw i wolności człowieka, musi istnieć obiektywne uzasadnienie. Taki argument musi być jednak poparty rzetelną analizą skuteczności prowadzonych działań operacyjnych, opiniami niezależnych ekspertów i studiami porównawczymi.

Tymczasem, MON w przygotowanym uzasadnieniu powołuje się przede wszystkim na argument "z podobieństwa" do innych służb. Ten argument sprowadza się do następującego rozumowania: skoro Żandarmeria Wojskowa ma współpracować ze służbami specjalnymi i realizować w swoim obszarze działania zadania takie, jak policja, powinna być także wyposażona w analogiczne uprawnienia. Naszym zdaniem samo "podobieństwo" nie wystarczy.

Projekt w ogóle nie został poddany procedurze konsultacji społecznych. Jak czytamy w uzasadnieniu: „w trakcie opracowywania projektu ustawy odstąpiono od przeprowadzania konsultacji społecznych, ze względu na ograniczony charakter regulacji." W naszej opinii, takie zastosowanie zacytowanej przesłanki odstąpienia od konsultacji społecznych stanowi niewłaściwą interpretację przepisów prawa i bardzo niebezpieczną praktykę omijania niezwykle istotnego, z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa, obowiązku władzy publicznej.

Na szczęście na razie Rząd nie przyjął projektu MON. Odesłano go do poprawy, bo Żandarmeria Wojskowa wkraczałaby w kompetencje innych służb, przede wszystkim policji. Liczymy, że następne podejście będzie poprzedzone rzetelnymi konsultacjami społecznymi.

Więcej na ten temat w treści opinii przesłanej do MON.

]]>
katarzyna.szymielewicz@gmail.com (Kasia) frontpage Sat, 07 Aug 2010 20:15:43 +0000
KOŃCOWE OŚWIADCZENIE KOALICJI ORGANIZACJI MONITORUJĄCYCH PRZEBIEG WYBORÓW NOWEGO GIODO http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/100-kocowe-owiadczenie-koalicji-organizacji-monitorujcej-wybory-giodo http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/100-kocowe-owiadczenie-koalicji-organizacji-monitorujcej-wybory-giodo 4 sierpnia 2010 dr Wojciech Wiewiórowski, nowo wybrany Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych złożył wobec Sejmu ślubowanie. Tym samym zakończył się formalnie proces wyborów GIODO. W koalicji z Helsińską Fundacją Praw Człowieka oraz INPRIS - Instytutem Prawa i Społeczeństwa prowadziliśmy od 27 maja do 25 czerwca 2010 obywatelski monitoring kandydatur. Zaraz po dokonaniu wyboru GIODO przez Sejm opublikowaliśmy własną ocenę przebiegu wyborów oraz osoby kandydata, z punktu widzenia stawianych mu wymagań. Teraz publikujemy ostateczne wnioski z realizacji projektu monitoringowego oraz postulaty na przyszłość, wypracowane przez całą koalicję.

Podsumowując: wybory przebiegły zgodnie z prawem, jednak na krytykę zasługuje to, że kandydatury zgłoszono w ostatniej chwili. Taka praktyka stanowi naruszenie dobrego obyczaju i utrudnia realną kontrolę kwalifikacji kandydatów. Dodatkowo, niedostateczne planowanie prac parlamentu spowodowało, że poprzedni Inspektor musiał pełnić obowiązki przez ponad 3 tygodnie po zakończeniu kadencji.

PEŁNA TREŚĆ OŚWIADCZENIA:
HELSIŃSKA FUNDACJA PRAW CZŁOWIEKA
INPRIS – INSTYTUT PRAWA I SPOŁECZEŃSTWA
FUNDACJA PANOPTYKON

 
Oświadczenie koalicji organizacji pozarządowych realizujących Obywatelski Monitoring Kandydatur
na Stanowisko Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych
(OMX GIODO)


                                                                                                                             Warszawa, 4 sierpnia 2010

A. WPROWADZENIE

Koalicja prowadziła od 27 maja do 25 czerwca 2010 monitoring wyborów Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO). Koalicja składa się z trzech organizacji pozarządowych: Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, INPRIS - Instytutu Prawa i Społeczeństwa oraz fundacji PANOPTYKON. Nasze działanie nawiązuje do realizowanego od 2006 roku obywatelskiego monitoringu kandydatur na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego (OMX TK) oraz Rzecznika Praw Obywatelskich (OMX RPO). Idea obywatelskiego monitoringu wyborów na ważne stanowiska w państwie wzięła się z przekonania, że jako obywatele mamy prawo kontrolować kwalifikacje zgłaszanych kandydatów, ponieważ od tego zależy jakość ich pracy dla społeczeństwa.

Przedstawiamy wyniki monitoringu procedury wyborów GIODO. Koalicja nie ocenia merytorycznych kwalifikacji kandydatów (podobnie jak np. monitoring wyborów parlamentarnych przez międzynarodowych obserwatorów nie obejmuje merytorycznej oceny kandydatów na posłów). Z merytoryczną oceną kandydatury dr. Wojciecha Wiewiórowskiego można zapoznać się w oświadczeniu Fundacji PANOPTYKON.

Materiały zebrane w toku monitoringu (kwestionariusz, życiorys, wybrane dokumenty z Sejmu i Senatu, nagranie wideo z przesłuchania publicznego) można znaleźć tutaj.

B. USTALENIA

1. Kluby parlamentarne przedstawiły dwie kandydatury:
- dr Wojciecha Wiewiórowskiego (zgłoszony przez klub „Platforma Obywatelska”), oraz
- prof. Dariusza Góreckiego (zgłoszony przez klub „Prawo i Sprawiedliwość”).

2. Obywatelskiemu monitoringowi poddał się dr Wojciech Wiewiórowski. Profesor Dariusz Górecki odmówił.
 
3. Doktor Wiewiórowski przekazał koalicji komplet informacji na swój temat, odpowiedział obszernie na pytania zadane na piśmie, wziął udział w dwu i pół godzinnym przesłuchaniu obywatelskim. W toku przesłuchania kandydat podkreślał, że jeśli zostanie wybrany na stanowisko GIODO, położy nacisk na współpracę ze społeczeństwem obywatelskim.

4. Doktor Wojciech Wiewiórowski specjalizuje się w prawie nowych technologii, informatyzacji oraz informatyce prawniczej. Posiada wiedzę z zakresu prawa ochrony danych osobowych, szczególnie w kontekście stosowania technologii informatycznych. Doświadczenie kandydata jest udokumentowane w postaci listy pełnionych funkcji, publikacji i wystąpień publicznych. Doktor Wojciech Wiewiórowski przez ostatnie trzy lata pełnił funkcję Dyrektora Departamentu Informatyzacji MSWiA. W tej roli brał udział w pracach legislacyjnych dotyczących m.in. ustawy o informatyzacji, ustawy o ochronie danych osobowych, ustawy o pl.ID. Szczegóły na temat wykształcenia, doświadczenia zawodowego, zainteresowań naukowych i działalności dydaktycznej kandydata można znaleźć w odpowiedziach na nasz kwestionariusz.

5. Przed posiedzeniem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka wnioskodawcy wycofali kandydaturę profesora Góreckiego.

6. Doktor Wiewiórowski stawił się przed Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka 24 czerwca 2010. Komisja po dyskusji pozytywnie zaopiniowała kandydaturę.

7. 25 czerwca 2010 Sejm powołał Wiewiórowskiego na Generalnego Inspektora Danych Osobowych. Objęcie stanowiska przez Inspektora wymaga wyrażenia zgody przez Senat oraz ślubowania wobec Sejmu (zob. art. 8 i 9 ustawy z 29 sierpnia 1997 o ochronie danych osobowych).

8. 13 lipca 2010 upłynęła kadencja poprzedniego Inspektora, Michała Serzyckiego, który z mocy prawa pełni obowiązki GIODO do czasu objęcia stanowiska przez dr Wojciecha Wiewiórowskiego.

9. 22 lipca 2010 Senat uchwalił zgodę na powołanie dr Wiewiórowskiego.

10. 4 sierpnia 2010 dr Wiewiórowski złożył wobec Sejmu ślubowanie. Tego dnia obejmuje stanowisko i jest to początek jego kadencji.

C. OCENA WSPÓŁPRACY Z SEJMEM

1. Kalendarz prac

Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych wybiera Sejm. Monitoring wyborów GIODO wymaga zatem przynajmniej minimalnej współpracy ze strony Sejmu. Monitoring wymaga także czasu na zbieranie i analizę informacji, organizację przesłuchania, publikację materiałów. Tymczasem kluby parlamentarne często zwlekają ze zgłoszeniem kandydatur do ostatniej chwili. Ta praktyka radykalnie utrudnia obywatelom monitoring. Tak było i tym razem.

13 lipca 2010 upłynęła kadencja obecnego Inspektora. Zgodnie z Regulaminem Sejmu wniosek o powołanie następcy należało zgłosić najpóźniej 30 dni przed upływem kadencji, czyli 14 czerwca 2010.

Przewidując, że zgłoszenia trafią do opinii publicznej w ostatniej chwili, jeszcze 27 maja 2010 wystosowaliśmy do Marszałka Sejmu oraz klubów i kół poselskich z prośbą o rychłe oficjalne wskazanie kandydatów na GIODO. Nie spowodowało to jednak przyspieszenia działań. Pismem z 2 czerwca 2010 poinformowano nas, że jeszcze nie wpłynęły żadne kandydatury.

Lista kandydatów (Druk Sejmowy 3155), która wymienia dwie kandydatury zgłoszone przez kluby, nosi datę 16 czerwca. Natomiast strona internetowa Sejmu podaje w spisie Druków Sejmowych i w metryce dokumentu datę 14 czerwca. W związku z powyższą rozbieżnością Koalicja nie może stwierdzić, kiedy powstała lista kandydatów. Zweryfikowanie, czy wnioskodawcy dochowali terminu, utrudnia również fakt, że lista nie zawiera informacji, kiedy wpłynęły kandydatury.

Posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu zostało zaplanowane już 9 dni po ogłoszeniu listy kandydatów (24 czerwca), a samo głosowanie na sesji plenarnej Sejmu następnego dnia.

W efekcie koalicja prowadząca monitoring miała tylko 9 dni na przeprowadzenie całego procesu, co obejmuje: skontaktowanie się z kandydatami, przesłanie im zaproszenia do udziału w projekcie wraz z kwestionariuszem i pytaniami, analizę uzyskanych informacji, przygotowanie i przeprowadzenie przesłuchania, upublicznienie materiałów z przesłuchania.

2. Współpraca z Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka

Na powyższym tle pozytywnie wypada współpraca z Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która przeprowadziła przesłuchanie kandydata na GIODO oraz wydawała opinię na jego temat. Przewodniczący, poseł Ryszard Kalisz zezwolił przedstawicielom koalicji na udział w posiedzeniu Komisji, mimo zgłoszenia zainteresowania przez nas na dzień przed posiedzeniem, a także umożliwił nam zabranie głosu i zadawanie pytań kandydatowi podczas posiedzenia.

D. WNIOSKI

1. Wysiłek organizacji pozarządowych ułatwił zainteresowanym weryfikację kwalifikacji kandydata i praworządności procedury wyborów.

2. Koalicja nie zauważyła naruszeń prawa przy wyborze GIODO.

3. Koalicja nie zauważyła naruszeń dobrych obyczajów przy wyborze GIODO z wyjątkiem zgłaszania kandydatur w ostatnim prawnie dopuszczalnym terminie. Kluby zgłosiły kandydatury w terminie przewidzianym przez prawo, ale za późno, żeby umożliwić obywatelom wnikliwą weryfikację kandydata i żeby zapewnić kadencji na stanowisku GIODO. 9 dni to za mało na sprawdzenie kwalifikacji kandydata na ważne stanowisko państwowe a zarazem organ ochrony konstytucyjnych praw obywateli. Odpowiedzialność za utrwalenie w tej sprawie złego obyczaju spoczywa na klubach zgłaszających kandydatury: na Platformie Obywatelskiej oraz na Prawie i Sprawiedliwości.

E. POSTULATY

1. Koalicja organizacji obywatelskich powtarza postulat, aby zgłaszać kandydatury w terminie umożliwiającym sprawdzenie kwalifikacji.

Nazwiska kandydatów należy przedstawiać z należytym wyprzedzeniem zanim upłynie okres zgłaszania kandydatur. Jest to potrzebne, aby decydenci i opinia publiczna mogli realnie zapoznać się z kwalifikacjami kandydata. Taka praktyka umożliwia w razie potrzeby wycofanie kandydatury (np. gdyby ujawniono fakty źle rzutujące na kwalifikacje kandydata) i zaproponowanie innej kandydatury bez zagrożenia ciągłości urzędu. Obecna praktyka powoduje, że kontrola kwalifikacji kandydatów musi odbywać się ekspresowo, więc z konieczności powierzchownie -- a gdyby doprowadziła do negatywnych ustaleń, to zagraża spóźnionym wyborem. Na przykład, gdy z kandydowania na sędziego Trybunału Konstytucyjnego wycofał się Kazimierz Barczyk, w Trybunale powstał wakat przez ponad dwa miesiące do czasu przeprowadzenia od nowa wyborów innego kandydata. W wypadku dr Wiewiórowskiego, którego powołanie przebiegło bez przeszkód formalnych czy politycznych, nie powstał formalnie wakat, a mimo tego przez ponad 3 tygodnie poprzedni Inspektor musiał pełnić obowiązki GIODO, żeby zapewnić ciągłość urzędu.

2. Druk Sejmowy informujący o kandydaturach powinien zawierać informacje o dacie wpłynięcia odpowiednich wniosków oraz czy zgłoszono je w regulaminowym terminie.

Zły zwyczaj zgłaszania kandydatur w ostatniej chwili rodzi potrzebę rygorystycznej weryfikacji, czy wniosek wpłynął w terminie. Obywatele powinni mieć bezpośredni dostęp do informacji i zapewnienia kompetetnego organu, czy dochowano prawnego terminu zgłoszenia kandydatury.
]]>
katarzyna.szymielewicz@gmail.com (Kasia) frontpage Wed, 04 Aug 2010 16:11:02 +0000
ZABRAKŁO 16 EURODEPUTOWANYCH DO PRZYJĘCIA DEKLARACJI WD12. ALE TO NIE KONIEC AKCJI PRZECIW ACTA! http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/97-zabrako-16-eurodeputowanych-do-przyjcia-deklaracji-wd12-ale-to-nie-koniec-akcji-przeciw-acta- http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/97-zabrako-16-eurodeputowanych-do-przyjcia-deklaracji-wd12-ale-to-nie-koniec-akcji-przeciw-acta-

Nasza akcja apelowania do polskich eurodeputowanych o poparcie Deklaracji Pisemnej nr 12/2010 o braku przejrzystego procesu negocjowania i potencjalnie budzącej zastrzeżenia treści umowy ACTA odniosła względny sukces. Liczba posłów popierających Deklarację w ciągu 10 dni zwiększyła się z 6 do 23 osób, czyli prawie połowa wszystkich deputowanych (imienna lista popierających poniżej). To jednak nie wystarczyło. Do sukcesu całej akcji potrzebowaliśmy poparcia bezwzględnej większości  posłów w Parlamencie Europejskim. Ostatecznie zabrakło jedynie 16 podpisów! To jednak nie koniec walki przeciw ACTA. Kolejne podejście pod przyjęcie Deklaracji WD12 już 9 września. 

Dlaczego ta inicjatywa ma tak duże znaczenie polityczne?

Po pierwsze, przyjęcie Deklaracji WD12 może mieć kluczowe znaczenie dla procesu negocjacji ACTA i treści ostatecznego porozumienia. Zgodnie ze stanowiskiem zawartym w tej deklaracji układ ACTA nie powinien pośrednio nakładać obowiązku ujednolicenia unijnego prawa autorskiego, prawa patentowego ani prawa znaków towarowych. Ponadto, Deklaracja stwierdza, że umowa nie powinna ograniczać prawa do rzetelnego procesu sądowego a usługodawcy internetowi nie powinni ponosić odpowiedzialności za dane przekazywane lub przechowywane w ramach świadczonych przez nich usług w stopniu, w jakim oznaczałoby to uprzednie kontrolowanie lub filtrowanie danych.

Po drugie, w tej grze stawką jest nie tylko los umowy ACTA; obserwujemy także próbę sił pomiędzy "starymi" państwami członkowskimi i ich największymi ugrupowaniami, a do tej pory raczej marginalizowaną "resztą". Polityczny "krajobraz", jaki wyłania się z mapy poparcia dla Deklaracji WD12 nie pozostawia wątpliwości co do zachodzącego procesu: przeciwko niej są deputowani z największych ugrupowań, reprezentujący jednocześnie największe państwa UE (Niemcy, Włochy, Wielka Brytania). W tych państwach poparcie pochodzi tylko z mniejszych partii. Akcja zbierania podpisów pod Deklaracją WD12 ma zatem charakter organizowania się opozycji przeciw zastanemu układowi w kwestii podejścia do spraw egzekwowania własności intelektualnej. Stąd też wyraźny opór materii politycznej. Jest jednak szansa, że w wyniku tego tarcia kształtuje się koalicja, która wystąpi przeciw establishmentowi, jaki stanowią biznes medialny oraz  grupy rządzące Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch.

Wedle obecnego stanu poparcia dla Deklaracji w Parlamencie Europejskim, Polska plasuje się na 19 miejscu. Szczegółowa klasyfikacja poniżej.

Piszcie do swoich posłów i przypominajcie im o "drugiej szansie"!

A. Klasyfikacja poparcia dla Deklaracji WD12 według krajów na dzień 8 lipca

1. Słowenia: 85.7%
2. Irlandia: 75.0%
3. Dania : 69,2%
3. Finlandia : 69.2%
5. Cypr: 66,6%
5. Estonia: 66.6%
7. Szwecja: 61.1%
8. Rumunia: 60.6%
9. Holandia: 60.0%
10. Belgia: 59.1%
11. Hiszpania: 56,0%
12. Grecja: 54.5%
13. Słowacja: 53.8%
14. Francja: 52.8%
15. Luksemburg: 50.0%
15. Portugalia: 50.0%
15. Węgry: 50.0%
18. Austria: 47.1%
19. Polska: 46.0%
20. R. Czeska: 45.5%
21. Litwa: 41.7%
22. Malta: 40.0%
23. Niemcy: 38.4%
24. Łotwa: 37.5%
25. Włochy: 36.1%
26. W. Brytania: 33.3%
27. Bułgaria: 23.5%

B. Imienna lista polskich posłów podpisanych pod Deklaracją WD12

Piotr BORYS, PPE
Tadeusz CYMAŃSKI, ECR
Ryszard CZARNECKI, ECR
Lidia Joanna GERINGER de OEDENBERG, SD
Adam GIEREK, SD
Andrzej GRZYB, PPE
Małgorzata HANDZLIK, PPE
Jolanta Emilia HIBNER, PPE
Sidonia Elżbieta JĘDRZEJEWSKA, PPE
Filip KACZMAREK, PPE
Lena Barbara KOLARSKA-BOBINSKA, PPE
Paweł Robert KOWAL, ECR
Jan KOZŁOWSKI, PPE
Bogusław LIBERADZKI, SD
Elżbieta Katarzyna ŁUKACIJEWSKA, PPE
Bogdan Kazimierz MARCINKIEWICZ, PPE
Jan OLBRYCHT, PPE
Czesław Adam SIEKIERSKI, PPE
Bogusław SONIK, PPE
Róża THUN, PPE
Jacek WŁOSOWICZ, ECR
Janusz Władysław ZEMKE, SD
Zbigniew ZIOBRO, ECR

C. Klasyfikacja według partii politycznych

PSL – 2 (66.6%)
SLD/UP – 4 (57.7%)
PO – 12 (48.0%)
PiS – 5 (33.3%)


Więcej na temat akcji przeciw ACTA:

PONAD 3000 OSÓB PODPISAŁO APEL DO POLSKICH EURODEPUTOWANYCH W SPRAWIE ACTA

ZATRZYMAJMY ACTA! PILNA PETYCJA DO EURODEPUTOWANYCH

APEL DO POLSKICH EURODEPUTOWANYCH W SPRAWIE ACTA - PRZYŁĄCZ SIĘ DO AKCJI!

]]>
katarzyna.szymielewicz@gmail.com (Kasia) frontpage Wed, 14 Jul 2010 09:28:32 +0000
PERSONALIZACJA WARSZAWSKICH KART MIEJSKICH – NIEROZWIĄZANY PROBLEM http://www.panoptykon.org/spersonalizowana-karta-miejska/95-personalizacja-warszawskich-kart-miejskich-nierozwizany-problem http://www.panoptykon.org/spersonalizowana-karta-miejska/95-personalizacja-warszawskich-kart-miejskich-nierozwizany-problem Personalizacja kart miejskich w warszawskim wydaniu rodzi coraz to nowe problemy. Nie chodzi już tylko o wątpliwe podstawy do gromadzenia danych osobowych i politykę dezinformacji. Teraz Zarząd Transportu Miejskiego karze mandatami pasażerów, którzy zakodowali bilet imienny na starej karcie miejskiej. Przewoźnik jest przekonany, że ma do tego prawo, ale czy rzeczywiście sprawa jest taka prosta?

Już kilka miesięcy temu wystąpiliśmy przeciwko obowiązkowej personalizacji kart miejskich wdrażanej przez stołeczny ZTM. Cała akcja była źle przygotowana, a zasady, na jakich ją przeprowadzono - wyjątkowo krzywdzące dla pasażerów (pisaliśmy o tym w tekstach: Czy uchwała Rady Miasta rozwiąże problemy związane z personalizacją kart miejskich w stolicy? i Nowe karty miejskie w Warszawie: brak przygotowania i dezinformacja). Przede wszystkim jednak zależało nam na tym, by pokazać, że nie ma żadnych obiektywnych powodów do tego, by pobierać dane osobowe od pasażerów korzystających z komunikacji miejskiej. I dlatego domagaliśmy się rezygnacji z obowiązkowej personalizacji kart miejskich w Warszawie.

Sprawą zainteresowało się sporo osób, dostaliśmy bardzo wiele głosów poparcia. Okazało się, że sporej grupie nie podoba się personalizacja w wersji zaproponowanej przez ZTM. Niestety zgłaszane wątpliwości nie spotkały się ze zrozumieniem wystarczająco licznej grupy radnych. Mimo podejmowanych starań nie udało wprowadzić pod obrady projektu uchwały przewidującej rezygnację z obowiązkowej personalizacji (pisaliśmy o tym w tekście Dlaczego radni nie mieli szans, by zdecydować o losie obowiązkowej personalizacji kart miejskich w Warszawie?) Również Pani Prezydent nie zgodziła się przedłużyć terminu działania starych kart miejskich na dotychczasowych zasadach.

W związku z tym od 1 lipca – zgodnie z uchwałą Rady Miasta – bilety imienne zakodowane na kartach niespersonalizowanych mają być nieważne. Tymczasem sprawa nie jest taka prosta. Już kilka miesięcy temu pisaliśmy o tym, że ZTM nie zablokował możliwości kodowania biletów imiennych na starych kartach za pomocą biletomatów (Warszawa: bilety imienne zakodowane na starych kartach miejskich po 1 stycznia 2010 roku są ważne!). Z naszych informacji wynika, że problemu z biletomatami nie rozwiązano do tej pory, a tymczasem pojawił się analogiczny związany z zakupem biletu przez Internet. Również w tym przypadku system jedynie nieśmiało informuje nas, że powinniśmy mieć kartę spersonalizowaną, by kupić bilet imienny, natomiast możliwość zakodowania takiego biletu na starej karcie nie została technicznie zablokowana.

Zapewne ZTM doszedł do wniosku, że kto nie czyta uważnie, ten niech płaci i płacze. Jednak trzeba pamiętać, że zakup biletu jest prostą czynnością, do której nie każdy przywiązuje dużą wagę. ZTM winien jest swoim klientom minimum lojalności, tymczasem idzie po najniższej linii oporu i przerzuca całe ryzyko i odpowiedzialność na pasażerów. Co więcej nie stosuje się do przepisów taryfy przewozowej, która w § 42 wyraźnie stanowi, że bilety imienne na kartach niespersonalizowanych powinny być wydawane do 31 grudnia 2009 roku. Są wydawane do tej pory, a osoby, które zakupią taki bilet są karane mandatami.

Niedawno ZTM „z dumą informował”, że w pierwszych pięciu dniach lipca wystawiono „tylko” 81 wezwań do zapłaty mandatu za przejazd z biletem imiennym zakodowanym na karcie niespersonalizowanej. W morzu karanych przez ZTM mandatami jest to zapewne tylko ułamek, jednak dla osób (wkrótce zapewne liczonych w setkach), które znalazły się w takiej sytuacji – realny problem. Powstaje pytanie, jak – z prawnego punktu wiedzenia – ocenić sytuację takiego pasażera. 

Faktycznie mamy do czynienia z następującą sytuacją: klient w dobrej wierze zapłacił pełną cenę za bilet, zgodnie z cennikiem ZTM; bilet został skutecznie zakodowany na tzw. starej karcie i działa: jest rozpoznawany przez kasowniki i bramki w metrze; ZTM odmawia uznania ważności takiego biletu i nakłada na jego posiadacze karę za przejazd bez ważnego biletu.

Warunki zawarcia umowy przewozu ustala ZTM jako świadczący usługę. ZTM ma prawo jednostronnie kształtować zasady sprzedaży biletów, łącznie z nakazem korzystania z określonych nośników, o ile odpowiednio poinformuje o tym klientów. Jednak w tym przypadku mamy do czynienia z nieoczywistą sytuacją: ZTM z jednej strony informuje w momencie zawierania umowy, że bilet zakodowany na starej karcie nie będzie ważny; z drugiej, konstrukcja biletomatów i strony internetowej, przez którą ładuje się karty miejskie, pozwala na zakodowanie biletu na starej karcie. Taka praktyka – z jednej strony zmiany zasad zakupu biletów, z drugiej niedostosowania narzędzi – wprowadza klientów w błąd i mogłaby być uznana za nieuczciwą praktykę. Naszym zdaniem sprawą powinien się zainteresować UOKiK.

Niezależnie od powyższych argumentów, mamy również do czynienia z bezpodstawnym wzbogaceniem po stronie ZTM. Jeśli uznamy, że ZTM przyjmuje opłatę za nieważny bilet, to znaczy, że wzbogaca się na takiej transakcji bez podstawy prawnej. Klient ma prawo domagać się zwrotu pieniędzy za nieważny bilet, wraz z odsetkami od momentu zaistnienia bezpodstawnego wzbogacenia po stronie ZTM.

Czy te pieniądze są zwracane ukaranym przez ZTM pasażerom? Oto pytanie do ZTM-u. I jeszcze postulat: o uczciwość względem pasażerów i jak najszybsze zablokowanie możliwości kodowania biletów imiennych na starych kartach. Jeśli ZTM nie jest sobie w stanie z tym poradzić, to może powinien zrezygnować z personalizacji realizowanej w obecnym kształcie i np. oficjalnie przywrócić możliwość kodowania biletów imiennych na starych kartach, choćby tylko tych, które zostały już wydane.]]>
katarzyna.szymielewicz@gmail.com (Kasia) frontpage Fri, 09 Jul 2010 21:44:34 +0000
PARLAMENT EUROPEJSKI ZAAKCEPTOWAŁ POROZUMIENIE W SPRAWIE SWIFT http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/92-swift http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/92-swift
Parlament Europejski zaakceptował dziś porozumienie UE-USA o przekazywaniu danych bankowych SWIFT, po tym jak poprzednią umowę odrzucił w lutym, wskazując na niewystarczającą ochronę prywatności obywateli państw UE. Za było 484 posłów, przeciwko 109.

Problem w tym, że umowa wciąż nie spełnia standardów ochrony prywatności.

Europejskie organy ochrony danych (tj. Grupa Robocza Art. 29, zrzeszająca odpowiedników polskiego GIODO ze wszystkich państw Unii Europejskiej) krytykuje w swoim oświadczeniu prasowym porozumienie między UE i USA w sprawie przekazywania danych bankowych SWIFT, twierdząc wprost, że:

Umowa między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi w sprawie przetwarzania i przekazywania danych z komunikatów finansowych przez UE Stanom Zjednoczonym do celów Programu śledzenia środków finansowych należących do terrorystów, nie jest zgodna z tawodawstwem w zakresie ochrony prywatności. Europejskie organy ochrony danych nie są zadowolone z zabezpieczeń w umowach dotyczących transakcji finansowych zawieranych między UE a USA.

O zastrzeżeniach wobec porozumienia SWIFT pisaliśmy już wcześniej - Fundacja Panoptykon interweniowała w tej sprawie w apelu do polskich Eurodeputowanych oraz listach do GIODO i Rzecznika Praw Obywatelskich. Według naszych informacji Rzecznik planuje zająć stanowisko w tej sprawie.

NA CZYM POLEGA PROBLEM Z POROZUMIENIEM SWIFT?

Porozumienie zakłada przekazywanie amerykańskim służbom hurtowych ilości danych osobowych dotyczących wszystkich klientów banków i instytucji finansowych, bez konieczności wykazywania, że konkretne osoby znajdują się w kręgu podejrzeń o działania związane z finansowaniem terroryzmu, ani też że toczy się w ich sprawie jakiekolwiek postępowanie.  W tym sensie postanowienia dotyczące transferu danych naruszają podstawowe zasady prawa do ochrony danych osobowych, czyli zasady niezbędności i proporcjonalności. Tak głębokich naruszeń prawa do prywatności nie będzie można później naprawić przy pomocy mechanizmów nadzoru i kontroli.

Porozumienie w obecnym kształcie nie gwarantuje obywatelom Unii Europejskiej, poddanym procedurze przekazywania danych, odpowiednich środków ochrony prawnej. Według sprawozdawców, porozumienie gwarantuje Europejczykom prawa analogiczne do tych, jakie przysługiwałyby obywatelom USA.  Jednak, w opinii Grupy Roboczej Art. 29, prawo do niedyskryminacyjnego dochodzenia roszczeń przed sądem w USA przez osoby fizyczne, których dane osobowe są przetwarzane w UE, nie jest w pełni zagwarantowane. Sama umowa nie stanowi wyraźnie, że USA będą respektować to prawo, a jednocześnie określa, że nie będzie ustanawiać ani przyznawać żadnych nowych praw ani przywilejów dla Europejczyków. Jako że prawo USA nie przewiduje żadnych praw do dochodzenia roszczeń osobom nie będącym obywatelami USA, "organy ochrony danych UE poważnie wątpią, czy sądowe dochodzenie roszczeń rzeczywiście będzie dostępne dla osób nie będących obywatelami USA".

Dane przekazywane w ramach systemu SWIFT powinny podlegać takim samym sądowym procedurom odwoławczym, jakie stosuje się w wypadku danych zbieranych na terenie Unii Europejskiej. Obejmują one między innymi odszkodowania w razie niezgodnego z prawem przetwarzania danych osobowych. Pojawiają się również  zastrzeżenia co do skuteczności gromadzenia hurtowych ilości danych jako środka przeciwdziałania terroryzmowi. Jak wskazują przeprowadzone badania, dane zaczerpnięte z tego typu źródeł nie są ani niezbędne, ani wystarczające do przeciwdziałania aktom terroryzmu.

Wreszcie, kontrowersje i wątpliwości prawne budzi czas, przez jaki dane zgromadzone przez służby specjalne mają być przechowywane. Pięcioletni okres wydaje się nazbyt długi i pozbawiony merytorycznego uzasadnienia. Tak drastyczne jego wydłużenie w odniesieniu do innych środków bezpieczeństwa, np. retencji danych telekomunikacyjnych, gdzie górnym limitem czasu przechowywania danych są dwa lata, wydaje się niewspółmierne do celu zbierania danych.

]]>
katarzyna.szymielewicz@gmail.com (Kasia) frontpage Thu, 08 Jul 2010 13:03:52 +0000
RPO INTERWENIUJE W SPRAWIE OBOWIĄZKOWYCH BADAŃ MEDYCZNYCH http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/91-rpo-interweniuje-w-sprawie-obowizkowych-bada-medycznych http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/91-rpo-interweniuje-w-sprawie-obowizkowych-bada-medycznych W odpowiedzi na uwagi do projektu wprowadzenia obowiązkowych badań ginekologicznych dla kobiet, które Fundacja Panoptykon w koalicji z Fundacją Ekologia i Sztuka, Fundacją Feminoteka, Stowarzyszeniem KARAT i Stowarzyszeniem Same o Sobie S.O.S. przesłała do Ministerstwa Zdrowia oraz do wiadomości Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznik podjął interwencję. W liście do Minister Zdrowia Rzecznik domaga się wyjaśnień i ustosunkowania się do zarzutów  przedstawionych przez organizacje pozarządowe.

W naszym oświadczeniu pisaliśmy, m.in.:  Nie możemy jednak zgodzić się na to, aby remedium na tak ważki problem jak wysoka umieralność polskich kobiet na raka szyjki macicy i piersi, było rozszerzenie zakresu obowiązkowych, okresowych badań lekarskich, zwłaszcza, że miałaby one decydować o dopuszczeniu kobiet do wykonywania pracy na danym stanowisku.

Czekamy na odpowiedź Minister Kopacz.

]]>
katarzyna.szymielewicz@gmail.com (Kasia) frontpage Thu, 08 Jul 2010 09:06:18 +0000
PONAD 3000 OSÓB PODPISAŁO APEL DO POLSKICH EURODEPUTOWANYCH W SPRAWIE ACTA http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/89-ponad-3000-osob-podpisao-apel-do-polskich-eurodeputowanych-w-sprawie-acta- http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/89-ponad-3000-osob-podpisao-apel-do-polskich-eurodeputowanych-w-sprawie-acta-
Apel Fundacji Panoptykon, Internet Society Poland, Fundacji Nowoczesna Polska oraz Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania w sprawie ACTA w przeciągu zaledwie tygodnia poparło ponad trzy tysiące osób. Ta liczba systematycznie rośnie. Treść petycji i podpisy można znaleźć tutaj.

Dzisiaj wysłaliśmy informację o szerokim poparciu społecznym dla tej akcji do polskich eurodeputowanych, którzy nie podpisali się jeszcze pod Deklaracją o braku przejrzystego procesu negocjowania i potencjalnie budzącej zastrzeżenia treści umowy ACTA (deklaracja pisemna WD12/2010). Termin mija 8 lipca. Jeśli do tego czasu większość parlamentarna nie poprze Deklaracji, nie nabierze ona mocy prawnej. 

W treści Deklaracji jest mowa m.in. o tym, że układ ACTA nie powinien pośrednio nakładać obowiązku ujednolicenia unijnego prawa autorskiego, prawa patentowego ani prawa znaków towarowych. Umowa nie powinna też ograniczać prawa do rzetelnego procesu sądowego. Ponadto usługodawcy internetowi nie powinni ponosić odpowiedzialności za dane przekazywane lub przechowywane w ramach świadczonych przez nich usług w stopniu, w jakim oznaczałoby to uprzednie kontrolowanie lub filtrowanie danych.

To bardzo ważna inicjatywa i ostatni moment, żeby kluczową deklarację polityczną w procesie negocjowania ACTA uczynić wiążącą. Wszystko w rękach eurodeputowanych. I dlatego my musimy na te ręce patrzeć. Parlament Europejski już trzykrotnie sprzeciwił się sposobowi negocjacji porozumienia ACTA, ale jak dotąd niewiele się zmieniło. 

Zachęcamy do podpisywania się pod petycją!
]]>
katarzyna.szymielewicz@gmail.com (Kasia) frontpage Mon, 05 Jul 2010 22:38:35 +0000
PO SEMINARIUM PANOPTYKON: Nadzór w szkole http://www.panoptykon.org/seminarium/90-po-seminarium-panoptykon-nadzor-w-szkole http://www.panoptykon.org/seminarium/90-po-seminarium-panoptykon-nadzor-w-szkole Zakończenie roku szkolnego i początek wakacji wydał nam się idealnym momentem do podjęcia rozmowy na temat nadzoru w szkole. Zależało nam na szczególnym wyeksponowaniu dwóch perspektyw: społeczno-filozoficznej oraz prawnej. Z jednej bowiem strony, szkoła jest ważną instytucją socjalizacyjną, w której istotę nadzór – realizowany w różny sposób i na wielu płaszczyznach – jest wpisany wręcz z definicji. Z drugiej strony, wiele nowych, upowszechniających się technik kontroli budzi zastrzeżenia pod kątem legalności i poszanowania praw uczniów. Stąd dobór gości: Piotra Laskowskiego – filozofa i dyrektora „nieco innej szkoły” – oraz Anny Błaszczak – zajmującej się w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich problemami naruszeń praw uczniów.

Nagranie seminarium

Na kolejne spotkanie z serii Seminarium Panoptykon zapraszamy po wakacjach – w październiku!

Zakończenie roku szkolnego i początek wakacji wydał nam się idealnym momentem do podjęcia rozmowy na temat nadzoru w szkole. Zależało nam na szczególnym wyeksponowaniu dwóch perspektyw: społeczno-filozoficznej oraz prawnej. Z jednej bowiem strony, szkoła jest ważną instytucją socjalizacyjną, w której istotę nadzór – realizowany w różny sposób i na wielu płaszczyznach – jest wpisany wręcz z definicji. Z drugiej strony, wiele nowych, upowszechniających się technik kontroli budzi zastrzeżenia pod kątem legalności i poszanowania praw uczniów. Stąd dobór gości: Piotra Laskowskiego – filozofa i dyrektora „nieco innej szkoły” – oraz Anny Błaszczak – zajmującej się w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich problemami naruszeń praw uczniów.

W swojej wypowiedzi Piotr Laskowski podkreślał, że istnienie szkoły i wychowawczego oddziaływania wymaga od nauczyciela wiedzy na temat tego, co dzieje się z uczniami. Zatem pewien stopień kontroli jest nie tylko konieczny, ale również wskazany. Nauczycielowi jednak bardzo trudno zachować właściwą równowagę, tak by z jednej strony nie wkraczać z butami z życie młodych ludzi, a z drugiej – nie zostawiać ich samym sobie. Nie ma tutaj jasnych granic: nauczyciel za każdym razem musi oceniać, jak daleko może się posunąć, a jego kompasem może być jedynie życzliwość i troska wobec uczniów.

Wydaje się, że większość polskich szkół daleka jest od spełniania tego ideału. Przede wszystkim, jak podkreślał Piotr Laskowski, polski system stanowi pomieszanie różnych porządków. Już dość daleko odeszliśmy od typowego pruskiego modelu szkoły, jednak wciąż nie wiadomo, czym właściwie go zastąpić. Mówi się sporo bezstresowym wychowaniu, o nowych metodach pracy z uczniami, ale w ograniczonym stopniu przekłada się to na realne funkcjonowanie polskich szkół. System w dalszym ciągu opiera się na przymusowym skoszarowaniu dzieci i młodzieży między godziną 8 a 15, tak by ich rodzice mogli spokojnie pracować. Tymczasem celem, jaki stawia się przed szkołą, nie jest już po prostu wychowanie posłusznego i zdyscyplinowanego robotnika. Chodzi raczej o stworzenie warunków dla rozwoju przyszłych kreatywnych pracowników agencji reklamowej. I na tym polu widać dużą niewydolność szkoły.

W przypadku nadzoru również mamy pomieszanie narzędzi z różnych porządków. Z jednej strony, niezwykle szybko upowszechniają się takie instrumenty jak monitoring wizyjny – narzędzie technologicznie nowoczesne, ale w swej istocie tak naprawdę archaiczne, przejaw nadzoru rozumianego w najbardziej tradycyjny sposób. Bezpieczeństwo – jako główna oficjalna przyczyna wprowadzenia tego typu rozwiązań – odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Chodzi przede wszystkim o to – jak podkreśla Laskowski, przywołując Foucaulta – by wywołać poczucie zagrożenia i móc odpowiedzieć na nie zwiększeniem nadzoru. W przypadku monitoringu wizyjnego nie chodzi wcale o to, by patrzeć, tylko o to, by przyzwyczajać do bycia kontrolowanym. Nie służy on zatem zdobyciu informacji, tylko prostemu dyscyplinowaniu. Zdaniem Laskowskiego, hipokryzja stojąca za takimi działaniami jest ewidentna. Kontrolującym zależy na tym, by osoby nadzorowane zachowywały się w określony sposób – i nic więcej ich tak naprawdę nie obchodzi.

Bardziej niepokojące wydają się Piotrowi Laskowskiemu nowe, bardziej subtelne formy nadzoru: punkty, rankingi, cv – służące odpowiedniemu sformatowaniu kariery i życiorysu. One nie są tylko atrapą – realnie wpływają na sposób życia młodych ludzi. Jednak w przypadku obu wcieleń nadzoru chodzi, w ocenie Laskowskiego, tak naprawdę o to samo: wyprodukowanie wyalienowanych, ambitnych jednostek, które będą jednocześnie konformistyczne, podporządkują się. Efektem jest rozbijanie więzi społecznych, które w szkole – miejscu, w którym nie tylko dostarcza się wiedzy, ale gdzie również tworzy społeczeństwo – powinny być budowane.

Nieco inną perspektywę na nadzór w szkole zaprezentowała Anna Błaszczak. Rozpoczęła od krótkiego przedstawienia podstaw prawnych ochrony prywatności w Polsce. Zwróciła również uwagę na problem lekceważenia podmiotowości dziecka, w tym jego prawa do zachowania prywatności, którego wyrazem była m.in. deklaracja polskiego rządu zgłoszona do Konwencji o Prawach Dziecka (z 1989 roku), zgodnie z którą prawa wynikające z Konwencji mogą być realizowane z poszanowaniem władzy rodzicielskiej, zgodnie z polskimi obyczajami i tradycjami, miejscem dziecka w rodzinie i poza nią.

Zdaniem Anny Błaszczak, zgłaszane do Rzecznika problemy związane z nadzorem w szkole i realizacją prawa ucznia do prywatności podzielić można na trzy zasadnicze grupy. Pierwsza obejmuje szeroko pojęte naruszenia zasad ochrony danych osobowych uczniów. W tym kontekście trzeba przywołać System Informacji Oświatowej, w którym zbiera się bardzo dużo informacji nie tylko o szkołach, ale również o uczniach i nauczycielach. Można mieć wątpliwości, czy zbierany zakres danych jest rzeczywiście konieczny do zapewnienia dobrego funkcjonowania oświaty. Jednocześnie MEN pracuje nad centralizacją systemu, co może wpłynąć na wzrost zagrożenia kradzieżą bądź wyciekiem danych. SIO – jako narzędzie gromadzenia informacji o całej drodze edukacyjnej człowieka (oraz związane z tym możliwościami profilowania) – wydaje potencjalnym źródłem wielu problemów, którym będziemy musieli stawić czoła. Jednak, jak podkreśla Anna Błaszczak, uchybienia w zakresie ochrony danych osobowych, z którymi obecnie najczęściej borykają się uczniowie są znacznie bardziej prozaiczne. Zasadniczym problemem jest plotkarstwo, publiczne rozmawianie o młodym człowieku i jego problemach, lekceważenie jego podmiotowości.

Druga grupa sygnalizowanych problemów dotyczy różnego rodzaju przeszukań (najczęściej w poszukiwaniu środków odurzających) i rekwirowania rzeczy (zazwyczaj telefonów komórkowych). Należy pamiętać, że nauczyciel nie jest uprawniony do dokonywania przeszukań; nie ma również prawa przeglądania danych zapisanych w telefonie komórkowym.

Trzeci ważny problem dotyczy funkcjonowania monitoringu wizyjnego w szkołach. Impulsem do szybkiego rozpowszechnienia się kamer w polskich szkołach były tragiczne – i szeroko komentowane przez media – wydarzenia w gdańskim gimnazjum. Polityczno-prawną reakcją władz było m.in. przyjęcie przez rząd programu finansowania monitoringu wizyjnego w szkołach. Wątpliwości natury prawnej związanych z tym przedsięwzięciem można mieć wiele. Pierwotne objęcie finansowaniem również sprzętu do nagrywania dźwięku czy wyznaczenie toalet jako jednego z potencjalnych miejsc do monitorowania – to tylko przykłady. W tym ostatnim przypadku założono, że kamery nie powinny być instalowane w kabinach, ale o pisuarach, które często znajdują się poza nimi, już zapomniano.

Wątpliwości Rzecznika wzbudziły również same podstawy prawne do instalowania kamer w szkołach. Po pierwsze, zgodnie z Konstytucją ograniczenia praw i wolności mogą być wprowadzane jedynie w ustawie, a wdrożenie rządowego programu finansowania monitoringu odbyło się na poziomie rozporządzenia. Po drugie, w nowym prawie przewidziano finansowanie kamer w szkołach, natomiast podstawa dla samego ich montażu nie została przewidziana. Może to budzić wątpliwości w kontekście naczelnej zasady państwa prawa, głoszącej, że instytucje publiczne działają na podstawie i w granicach prawa. O ile, jak przekonywała Anna Błaszczak, można argumentować, że milczenie prawa na temat możliwości instalowania monitoringu przez podmioty prywatne można interpretować na ich korzyść, o tyle taka argumentacja w przypadku szkoły – jako instytucji publicznej – zawodzi.

W drugiej części seminarium tradycyjnie przekazaliśmy głos uczestnikom. Dyskusja ze względu na ograniczenia czasowe trwała nieco krócej niż zazwyczaj, ale pojawiło się w niej kilka kolejnych ciekawych wątków. Mówiono o przedmiotowym traktowaniu pełnoletnich uczniów, o funkcjach oceny ze sprawowania, o zamykaniu szkoły (wraz z uczniami), o kodowaniu egzaminów oraz o tym, czym różni się polska szkoła od niemieckiej. A w tle dyskusji przewijały się dwa hasła-klucze: wolność i bezpieczeństwo.

Nagranie seminarium

Na kolejne spotkanie z serii Seminarium Panoptykon zapraszamy po wakacjach – w październiku!]]>
katarzyna.szymielewicz@gmail.com (Kasia) frontpage Tue, 06 Jul 2010 15:35:40 +0000
106 ORGANIZACJI Z CAŁEJ EUROPY NAWOŁUJE DO ZARZUCENIA RETENCJI DANYCH http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/87-106-organizacji-z-caej-europy-nawouje-do-zarzucenia-retencji-danych http://www.panoptykon.org/home/46-fundacja-panoptykon-news-1/87-106-organizacji-z-caej-europy-nawouje-do-zarzucenia-retencji-danych
Ponad 100 organizacji z 23 krajów europejskich zwróciło się we wspólnym liście do komisarzy europejskich: Cecilii Malmström, Viviane Reding i Neelie Kroes, o "zarzucenie obecnych wymogów w zakresie retencji danych na rzecz mechanizmu usprawnionego zabezpieczania oraz wybiórczego gromadzenia danych o  połączeniach telekomunikacyjnych".

Dyrektywa UE o retencji danych, uchwalona w 2006 r., nakłada na firmy świadczące usługi telefonii stacjonarnej i komórkowej oraz dostawców Internetu obowiązek blankietowego gromadzenia danych o wszystkich połączeniach wykonywanych przez ich klientów. Retencja danych telekomunikacyjnych podważa prawo do prywatności, zasadę poufności w kontaktach profesjonalnych, tajemnicę korespondencji i zasadę ochrony źródeł dziennikarskich, ograniczając tym samym wolność  prasy.

 

"Blankietowa retencja danych okazała się być narzędziem zbytecznym, szkodliwym a nawet niekonstytucyjnym w wielu państwach Europejskich" - krytykują sygnatariusze listu. Wśród nich są organizacje broniące praw obywatelskich, operatorzy telefonów zaufania i numerów alarmowych, profesjonalne stowarzyszenia dziennikarzy, prawników i lekarzy, związki zawodowe, organizacje konsumenckie i izby gospodarcze.

Pod listem podpisały się m.in. Electronic Frontier Foundation, Bits of Freedom, La Quadrature du Net, Privacy International i Statewatch. Z Polski inicjatywę poparły Fundacja Panoptykon, Krytyka Polityczna i Internet Society Polska.  

NA LIST ODPOWIEDZIAŁA NA RAZIE TYLKO KOMISARZ VIVIANE REDING [TREŚĆ LISTU] 

PEŁNA TREŚĆ LISTU 106 ORGANIZACJI

Szanowni Komisarze,

Dyrektywa 2006/24/WE w sprawie retencji danych wymaga, aby firmy świadczące usługi telekomunikacyjne przechowywały dane dotyczące wszystkich połączeń realizowanych przez ich klientów. Pomimo że rzekomo miała ograniczyć bariery w dostępie do jednolitego rynku, Dyrektywa została zaprojektowana przede wszystkim jako środek wspierający dochodzenie w sprawach kryminalnych. Dyrektywa tworzy podstawy prawne dla rejestrowania szczegółowych danych na temat tego kto i z kim się komunikował za pomocą różnych systemów komunikacji elektronicznej. W przypadku połączeń wykonywanych z telefonów komórkowych oraz wiadomości tekstowych SMS, rejestrowana jest również lokalizacja użytkowników. W połączeniu z innymi danymi, ma również zostać stworzona możliwość śledzenia ruchu w Internecie.

Uważamy, że tak inwazyjna inwigilacja całej populacji jest nie do przyjęcia. W ramach reżimu obowiązkowej retencji danych, wrażliwe informacje na temat sieci kontaktów (włącznie z biznesowymi), przemieszczania się i życia prywatnego (np. kontaktów z lekarzami, prawnikami, doradcami zawodowymi, psychologami, telefonami zaufania) 500 milionów Europejczyków są zatrzymywane i przechowywane pomimo braku jakichkolwiek podejrzeń pod ich adresem. Retencja danych telekomunikacyjnych podważa zasadę poufności w kontaktach profesjonalnych, stwarzając ryzyko wycieku lub nadużycia informacji, oraz zniechęca obywateli do prowadzenia poufnych rozmów za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Podważa ona również zasadę ochrony źródeł dziennikarskich, ograniczając tym samym wolność  prasy.

Ogólnie rzecz ujmując, retencja danych narusza podstawy funkcjonowania otwartego i demokratycznego społeczeństwa. Wobec braku programu rekompensat finansowych w większości państw członkowskich, olbrzymie koszty wdrażania obowiązkowej retencji danych telekomunikacyjnych muszą ponosić dostawcy usług telekomunikacyjnych, objęci tym obowiązkiem. Prowadzi to do wzrostu cen, czasem zaprzestania świadczenia usług, i pośrednio obciąża konsumentów.­

Badania pokazują, że dane dotyczące połączeń telekomunikacyjnych, które są dostępne bez wdrażania obowiązku retencji danych, są na ogół wystarczające do prowadzenia skutecznego dochodzenia. Blankietowa retencja danych okazała się być narzędziem zbytecznym, szkodliwym a nawet niekonstytucyjnym w wielu państwach Europejskich, takich jak Austria, Belgia, Niemcy, Grecja, Rumunia i Szwecja. Państwa te prowadzą działania prewencyjne i dochodzeniowe równie skutecznie korzystając z odpowiednio dobranych instrumentów, takich jak zabezpieczenie danych przewidziane w Konwencji Rady Europy o zwalczaniu cyberprzestępczości. Nie ma dowodu na to, że retencja danych telekomunikacyjnych prowadzi do lepszej ochrony przed przestępczością. Z drugiej strony, obserwujemy, że generuje ona koszty na poziomie milionów euro, naraża na ryzyko prywatność niewinnych ludzi, narusza tajemnicę korespondencji w komunikacji elektronicznej oraz otwiera drogę do  masowego zbierania informacji o całej populacji.

Eksperci prawni oczekują, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości pójdzie w ślady Trybunału Konstytucyjnego Rumunii oraz orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Marper, i uzna zatrzymywanie danych telekomunikacyjnych w braku jakiegokolwiek podejrzenia za niezgodne z Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Jako przedstawiciele obywateli, mediów, zawodów zaufania publicznego oraz przemysłu, zgodnie odrzucamy rozwiązania przyjęte w Dyrektywie o retencji danych. Wzywamy Komisję Europejską do zarzucenia obecnych wymogów w zakresie retencji danych na rzecz mechanizmu usprawnionego zabezpieczania oraz wybiórczego gromadzenia danych o połączeniach telekomunikacyjnych, przyjętego w Konwencji Rady Europy o zwalczaniu cyberprzestępczości. Pragniemy Państwa zapewnić o naszym poparciu w tym zakresie.

ORYGINALNA TREŚĆ LISTU ORAZ LISTA SYGNATARIUSZY

]]>
katarzyna.szymielewicz@gmail.com (Kasia) frontpage Mon, 28 Jun 2010 09:58:07 +0000