Strona główna

NALEŻYMY DO

OFOP

SPOŁECZNOŚCI

WSPIERAJĄ NAS

Czy blokowanie Internetu to dobry środek w walce z pornografią dziecięcą? Napisz swoje „pięć tez”!

Dlaczego teraz jest czas na dyskusję na temat blokowania Internetu?

Najbliższy miesiąc może się okazać rozstrzygający dla przyszłości wolnego Internetu w Unii Europejskiej. A zatem w Polsce też. Toczą się, i to w dość dynamicznym tempie, prace nad dyrektywą o zwalczaniu seksualnego wykorzystywania dzieci, która jako jedną z metod walki z pornografią dziecięcą przewiduje blokowanie stron internetowych.

Pisaliśmy o tym projekcie już kilkukrotnie, ostatnio po tym, jak na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej rząd polski zaakceptował tzw. ogólne podejście do walki z seksualnym wykorzystywaniem dzieci w kształcie, jaki proponuje dyrektywa. Zgodnie z tym podejściem, strony internetowe zawierające obrazy seksualnego wykorzystywania dzieci mają być blokowane, jeśli okaże się to konieczne - np. nie uda się ich w rozsądnym czasie usunąć z sieci.

Projekt dyrektywy był dziś dyskutowany na posiedzeniu Komitetu ds. Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE), do 20 stycznia eurodeputowani mogą zgłaszać do niego poprawki, a najprawdopodobniej 3 lutego zostanie on poddany pod głosowanie na forum Parlamentu Europejskiego. Potem trafi znowu pod dyskusję Rady Unii Europejskiej, w czasie którego polski rząd będzie musiał zająć ostateczne, wiążące stanowisko co do tego, czy chce blokowania sieci czy nie. Jeśli na tym etapie Polska powie „tak”, będziemy – tak jak każdy kraj UE – zobowiązani do wdrożenia dyrektywy, wraz z jej postanowieniami przewidującymi blokowanie stron internetowych.

Jako społeczeństwo obywatelskie jesteśmy zobowiązani zabrać głos w tej sprawie i sprawić, aby stał się słyszalny, zanim w naszym imieniu – ale bez konsultacji z nami – o przyszłości Internetu zadecydują nasi przedstawiciele w strukturach Unii Europejskiej.

I Ty możesz ogłoscić swoich "pięć tez"!

Dlatego właśnie teraz wzywamy wszystkich, dla których wolność w Internecie nie jest bez znaczenia, do dyskusji na temat sensowności blokowania stron internetowych, jako narzędzia walki z pornografią dziecięcą.

Nasza opinia na ten temat jest znana, rozwijamy ją w postaci własnych „pięciu tez” poniżej. Zdajemy sobie jednak sprawę, że wynik ważenia wartości w tej trudnej debacie może być różny. Wiemy, że są poglądy odmienne i chcemy je poznać. Jesteśmy przekonani, że wymiana poglądów – a jeszcze bardziej uzasadniających je argumentów – pomiędzy przeciwnikami i zwolennikami blokowania sieci jest kluczowa dla przeprowadzenia rzetelnej debaty publicznej. Takiej debaty w mediach jeszcze nie było. Mamy nadzieję, że jeśli zacznie się ona na dobre w Internecie, przeniknie także do mediów tradycyjnych i zaowocuje dobrą publicystyką.

Czasu zostało niewiele, a zatem: publikujcie i przesyłajcie nam linki do Waszych tez – za lub przeciw blokowaniu Internetu!

Tezy można przesyłać do nas na adres: fundacja@panoptykon.org lub umieszczać bezpośrednio w komentarzach pod tym tekstem. Na tej stronie będziemy linkować do wszystkich stron, na których znajdziemy „pięć tez”. Gromadzone w ten sposób argumenty chcemy wykorzystać (naturalnie z przywołaniem autorów!) w rozmowach z decydentami politycznymi oraz w publicznej debacie, którą już „w realu” planujemy zorganizować w lutym.

Na początek, pięć tez Fundacji Panoptykon:

Dlaczego blokowanie Internetu nie jest dobrym narzędziem w walce z pornografią dziecięcą?

1. Blokowanie stron nie działa, tj. nie ogranicza dostępu do pornografii dziecięcej

Jest wiele dowodów i argumentów za tym, że samo zablokowanie dostępu do strony internetowej nie służy zablokowaniu dostępu do niepożądanych treści, przede wszystkim:

* Zablokowane strony nie znikają z sieci. Niedozwolona treść wciąż "wisi" na serwerze, a blokowanie tylko nieznacznie utrudnia do niej dostęp (vide kolejny punkt).

* Ominięcie infrastruktury blokującej jest niezwykle proste i każdy użytkownik Internetu może tę „sztukę” opanować w kilka minut. Obecnie wystarczy kliknięcie na odpowiedni link, np. www.proxyforall.com czy www.zend2.com.

* Z czasem stanie się to tylko łatwiejsze, tym bardziej, że rząd USA właśnie ogłosił, że przeznacza 8 mln dolarów w swoim budżecie na „rozwój i wsparcie technologii omijania blokad internetowych ”.

* Blokowane strony są natychmiast przenoszone na inne serwery, co skutkuje kosztowną zabawą w kotka i myszkę. W dokumencie z 2007 w sprawie oceny skuteczności sposobów walki z terroryzmem sama Komisja Europejska odradzała blokowanie stron ze względu na zbyt dużą techniczną łatwość ich przenoszenia z miejsca na miejsce. Kanadyjska gorąca linia ds. wykorzystywania dzieci zarejestrowała przenoszenie tylko jednej strony 121 razy w ciągu 48 godzin.

2. Niedozwolone treści, takie jak pornografia dziecięca, można skutecznie usuwać – a zatem nie trzeba ich blokować!

Jak pokazują dane z różnych wyciekających list blokowanych stron na świecie, większość stron internetowych dostarczających pornografię dziecięcą znajduje się w Europie Zachodniej (gł. Belgia i Niemcy). Pozostałe lokalizacje to USA, Rosja i Ukraina. Ze wszystkimi tymi państwami Unia Europejska ma podpisane umowy międzynarodowe i może żądać usuwania nielegalnych treści w trybie współpracy policyjnej lub sądowej.

Co więcej, według ostatnich danych, udostępnionych przez amerykańskie Narodowe Centrum Zaginionych i Wykorzystywanych Dzieci, stosowana w USA procedura usuwania treści, które zostały zgłoszone jako naruszające prawo ma 100% skuteczności.

Z drugiej strony, sponsorowana przez Komisję Europejską gorąca linia w Wielkiej Brytanii donosi o znaczącym wzroście ilości stron, których de facto nie da się skutecznie zablokować. Znajdują się one zazwyczaj na komputerach zwykłych użytkowników Internetu, nieświadomych tego, że ktoś się do nich włamał i wykorzystał do „hostingu” nielegalnych treści. Ci użytkownicy są natomiast skłonni usuwać nielegalne treści natychmiast, jak tylko zostaną powiadomieni o ich istnieniu.

3. Blokowanie jest przeciwskuteczne w walce z przestępczością seksualną wobec dzieci ponieważ często zastępuje ściganie sprawców, a do tego służy jako mechanizm ich wczesnego ostrzegania

Doświadczenia z krajów już stosujących blokowanie pokazują, że nie jest ono używane jako część kompleksowej strategii walki z seksualnym wykorzystywaniem dzieci, ale jako łatwe panaceum zastępujące trudniejsze działania. Np. duńska policja podczas przesłuchania w Niemieckim Parlamencie potwierdziła, że zaprzestała nawet przekazywania informacji o nielegalnych stronach organom ścigania innych państw i ograniczyła się tylko do ich blokowania u siebie. Unia Europejska potrzebuje inwestycji w skuteczną współpracę policyjną i sądową, a nie w kosztowną ale nieskuteczną infrastrukturę blokującą.

Blokowanie działa ponadto jak system wczesnego ostrzegania przestępców. Tekst dyrektywy, w formie przyjętej przez Radę Unii Europejskiej, wymaga informowania przestępców ("dostarczycieli treści") o rozpoczęciu blokowania ich stron. Dzięki temu mechanizmowi sprawcy mogą na bieżąco monitorować, czy organy ścigania już się nimi zainteresowały i czy powinni przenieść swoją działalność w inne miejsce.

4. Blokowanie nie tylko nie działa i bywa szkodliwe w walce z przestępczością, ale ma także szkodliwe „skutki uboczne”:

* Odwraca uwagę od realnego problemu, którym jest istnienie pornografii dziecięcej w sieci (zablokowane strony wcale nie znikają!).

* Jest oparte na założeniu, że organy ścigania nie podołają międzynarodowej współpracy, jakiej wymaga usuwanie treści, ściganie sprawców i identyfikowanie ofiar.

* Daje organom ścigania i politykom fałszywe poczucie „spełnionego obowiązku”, podczas gdy problem nie zostaje rozwiązany.

* Pochłania środki finansowe, które można by wykorzystać do usprawnienia współpracy policyjnej i sądowej, szkolenia policjantów czy pracy edukacyjnej z potencjalnymi ofiarami.

* Jest „studnią bez dna” ponieważ wobec trwającego „wyścigu zbrojeń” organów ścigania ze  światem przestępczym wymaga ciągłych dostosowań, innowacji i rozbudowy o nowe funkcjnalności.

* Przerzuca problem (obowiązek blokowania stron) na barki dostawców Internetu, którzy mogą go jedynie trochę ukryć, ale nie mogą rozwiązać.

 5. Blokowanie jednego typu treści stwarza realne ryzyko objęcia cenzurą innego typu treści – zależnie od koniunktury politycznej

Stworzenie infrastruktury blokującej wraz z upływem czasu nieuchronnie doprowadzi do rozszerzania zakresu blokowanych treści – skoro istnieje już odpowiednia infrastruktura, kolejne instytucje państwowe będą chciały z niej korzystać do własnych celów.

Proces ten obserwujemy już dziś w Europie. Kraje najbardziej popierające blokowanie w Radzie Unii Europejskiej to te kraje, które już zdążyły rozszerzyć swoje systemy blokowania na inne treści, takie jak nielegalnie kopiowane filmy, oprogramowanie i muzykę, czy nielicencjonowane serwisy hazardowe.

LINKI DO "PIĘĆ TEZ" INNYCH AUTORÓW:

* Piotr Vagla Waglowski (przeciwko blokowaniu Internetu)

* Mirosław Maj, Fundacja Bezpieczna Cyberprzestrzeń (za blokowaniem Internetu, ale tylko przy spełnieniu odpowiednich warunków)

* Tomasz M. Klecor, serwis Prawo.Klecor.pl ("głos ważony" - za blokowaniem w pewnych sytuacjach)

* Intervoyager (przeciwko blokowaniu Internetu)

* Paweł Krawczyk, Echelon (krytyczny komentarz, przeciwko blokowaniu Internetu)

* Urszula Dobrzańska, O dystopiach (przeciwko blokowaniu Internetu)

* Klub Parlamentarny PiS (za blokowaniem sieci przy spełnieniu pewnych warunków)

* Jakub Śpiewak, Fundacja Kidprotect.pl (przeciwko blokowaniu Internetu)

 #

Moje "5 tez"

Teza pierwsza:

Cenzura pod jakąkolwiek postacią - a zwłaszcza cenzura prewencyjna powinna być bezwględnie zakazana zaś próby jej wprowadzania powinny być uznane za naruszanie praw człowieka.

Teza druga:

Przestępcy powinni być ścigani. Powoływanie się na bezradność oragnów  ścigania świadczy jedynie o ich słabości i braku należytej ich współpracy. Należy więc podjąć przede wszystkim działania zmierzające do ppoprawy tego stanu i tym samym skutecznego ścigania i szybkiego osądzania dystrybutorów pornografii dziecięcej - zarówno w Internecie, jak i innymi środkami.

Teza trzecia:

Zablokowanie strony może być znakomitym usprawiedliwieniem bezczynności dla organów  ścigania. W efekcie dystrybutorzy pornografii dziecięcej przeniosą serwer, aby uniknąć blokady i nikt nie zostanie ukarany i żadne dziecko nie zostanie wyrwane ze szponów tej mafii. 

Teza czwarta:

Wprowadzenie jakiejkolwiek prawnej możliwości blokowania stron z bardzo dużym prawdopodobieństwem zostanie wykorzystane jako "włożenie stopy w drzwi". Rok temu Polska chciała wykonać podobny manewr wykorzystując "Aferę hazardową" - oczywiście również podniesiono wówczas sprawę pornografii dziecięcej. Wiadomo bowiem, że przytłaczająca większość jest jej przeciwna. Prawdziwy cel był inny - uniemozliwienie nieopodatkowanego hazardu w  sieci.

Teza piąta:

Kolejka chętnych do blokowania serwisów internetowych jest spora - zapewne z radością powitają taką możliwość organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi oraz zwolennicy ograniczania dostępu do informacji publcznch (oczywiście w "interesie" obywateli). Otwiera także drogę do powstrzymania rozwoju swobodnej twórczości oraz rozwoju Wolnego i Otwartego Oprogramowania poprzez wprowadzenie kontroli kanałów  komunikacji między ludźmi.

Tomasz Barbaszewski

 
 #

Kolejny głos w dyskusji: Piotr Biernatowski

Na wstępie pragnę zaznaczyć iż jestem zdecydowanym przeciwnikiem blokowania stron internetowych. Uważam również, iż pornografia dziecięca jest ohydnym zjawiskiem z którym trzeba walczyć zdecydowanie i przy użyciu wszelkich dostępnych skutecznych środków, o ile te ostatnie nie godzą w fundamentalne wartości naszej cywilizacji.


Teza 1.

Jak słusznie argumentuje autor serwisu (Vagla.pl)  blokowanie treści stron godzi w wolność. Szukając potwierdzenia wśród fundamentalnych aktów prawnych obowiązujących nie tylko na terytorium RP, ale również mających swoje korzenie i moc prawną w Unii Europejskiej chciałbym dodać art. 2 ust. 2 oraz Traktatu Lizbońskiego( TL), oraz art. 11 Karty Praw Podstawowych UE, w zw. z art. 6 (TL). Pewne jest, iż zwolennicy blokowania w celu zwalczenia argumentu wolnościowego odwołają się do klauzuli porządku publicznego/ dobra wyższego rzędu jako quasi - kontratypu dla uzasadnienia działań UE. Moim zdaniem bezpodstawnie. Należy zwrócić uwagę na 2 kwestie. Po pierwsze UE chce stworzyć bazę prawną i infrastrukturalną do doraźnego blokowania cyberprzestrzeni. Po drugie wielopłaszczyznowość zagrożenia wolności w Internecie jest aż nadto widoczna. Wolność słowa, informacji, komparastyczne ograniczenie wolności obywateli UE w stosunku do obywateli państw spoza UE (oni dalej będą mogli oglądać strony zablokowane w UE, podobnie jak my możemy korzystać ze VoIP, a Chińczycy nie).

Teza 2

Kwestia blokowania stron uzasadniana jest potrzebą szybkiego reagowania na odnalezione w Internecie treści pornograficzne. Ma to stanowić środek doraźny i przejściowy, do czasu usunięcia strony z sieci. Pomijając w tym miejscu kwestię dalekiej pośredniości tego środka w ochronie dzieci, o tym później, zwracam uwagę na nieuniknioną aprioryczność oraz autorytatywność takich działań bez dokonania oceny sytuacji za pomocą organów sądowniczych. Zastanawia mnie jak UE wyobraża sobie mechanizm podejmowania decyzji w kwestii blokownia strony. Jakimi przesłankami się kierować, kogo do tego upoważnić? Jak powinna wyglądać norma prawna, czy powinna zawierać klauzulę generalną, czy katalog? Jak w oparciu o informacje wyświetlone na stronie dokonać oceny czy, jak i w jakim zakresie ją zablokować. Czy będą blokowane całe strony z setką reklam, tysiącem poprawnych wpisów i jednym zdjęciem zawierającym zakazaną treść? Co jeżeli osoba na tym zdjęciu niebyła nieletnia? Nieunikniona jest mnogość błędów w ocenie, a to z kolei rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą po stronie UE (czyt. Podatników) za zablokowanie dostępu do stron użytkownikom Internetu UE ( czyt. Podatnikom). Moje obawy wzmaga pomysł Pani Roberty Angelilli, aby to dostawcy usług internetowych pełnili rolę cenzorów!!! Kuriozum i bezprawność tego pomysłu to materiał wymagający oddzielnej rozprawy.

Teza 3

Odnośnie argumentacji Fundacji Dzieci niczyje. Mówi się o jak najszybszym reagowaniu, 4-6 godzin od odnalezienia. Odwołuje się do szybkiego reagowania za punkt startowy obierając odnalezienie strony. Oznacza to, że strona może istnieć w Internecie rok, a kwestia jej zablokowania w trakcie kilku godzin jest na tyle istotna, iż należy ograniczyć wolność obywateli UE, podkreślam UE reszta świata będzie miała dalej swobodny dostęp do tych stron. Argument ograniczenia wpływu treści pornografii dziecięcej jako impulsu do podjęcia podobnych działań przez osoby o skłonnościach pedofilnych nie jest dla mnie przekonywujący z kilku powodów. Po pierwsze każdy pedofil może skorzystać z TOR, proxyforall.com etc., aby wejść na stronę z adresu IP kraju spoza unii. Po drugie sam w sobie argument zawiera zbyt wiele niewiadomych. Fundacja podnosi, iż może stać się to impulsem do działań szkodliwych, natomiast są również naukowcy dowodzący iż działa to w sposób deaktywujący faktyczne działania o charakterze pedofilii. Należy jak najbardziej podnosić argument, iż jednorazowe zaakceptowanie instytucji prawna art. 21 doprowadzi do lawiny podobnych wyjątków od wolności informacji w cyberprzestrzeni. To przypuszczenie jest racjonalnie uzasadnione i fundacja nie może go kwestionować jako argumentu w dyskusji.

Teza 4

Tutaj chciałbym odnieść się do 1 tezy Pana Mirosława Maja. Mechanizm wprowadzenia blokady stron internetowych zawierających pornografię dziecięcą nie będzie wykorzystany do blokowania jakichkolwiek innych treści na bazie tej i jakiejkolwiek nowej regulacji. Również rozważałem propozycję dodania takiej klauzuli jako warunku akceptacji blokowania stron o treści pornograficznej. Niestety z proceduralnego punktu widzenia takie postanowienie równie łatwo zmienić jak dodać po przecinku, za pornografią dziecięcą, stwierdzenia typu: promujące hazard, promujące spożycie alkoholu, których operator zalega za co najmniej trzy miesiące z płaceniem podatku xxx. Klauzula ta musiałaby być zawarta w unijnym akcie wyższym rangą, np. jako aneks do Traktatu Lizbońskiego. Na takie rozwiązanie nie możemy liczyć ponieważ wymaga to angaży znacznej liczby państw członkowskich, a ponadto już pojawiły się głosy o blokowaniu kolejnych pakietów stron, np. związanych z terroryzmem.

Teza 5

Na zakończenie chciałbym dokonać syntezy rozważanego problemu, tak aby ukazać meritum sprawy. Obie strony posiadają wiele argumentów na swoją korzyść. Dlatego należy dokonać ich "zważenia". Pytanie brzmi: Czy uważamy za uzasadnione ograniczanie swobody/ wolności Internetu, co w dłuższej perspektywie realnie zwiastuje jego dalsze cenzurowanie, w celu stworzenia instytucji służącej tymczasowemu autorytatywnemu blokowaniu stron po ich wykryciu, w celu uniemożliwienia potencjalnym osobom o skłonnościach pedofilnych zapoznania się z ich treścią, z terenów UE, zakładając że nie są one zaznajomione z istniejącymi technologiami pozwalającymi im na obejście blokad, poprzez nawiązanie połączenia z Internetem za pomocą adresu IP spoza UE?

Blokowanie stron jest środkiem bardzo mocno ingerującym w swobody obywateli i prawdopodobnie docelowo również w zasady demokratycznego państwa prawnego, w celu ochrony dzieci przed pedofilią i wiktymizacją wtórną. Moim zdaniem proponowany środek blokowania stron jest zdecydowanie pośrednim w walce z pedofilią i jej efektami. ERGO nie jest proporcjonalny w stosunku do ograniczeń wolności i środków jakich wymaga.

 
 #

Kolejny głos w dyskusji: Jadwigi Rotnickiej - Senator RP (PO)

Ze swej strony, chciałabym nadmienić, że w ogólnym rozumieniu, swobodny dostęp do informacji i treści, które nie godzą w ludzką godność jest dla mnie wartością nadrzędną. Jeżeli jednak chodzi o pornografię dziecięcą, to jestem zdecydowanie za usuwaniem tych stron z sieci, jednakże zdaje sobie sprawę z trudności prawnych jakie mogą napotkać ten rodzaj przeciwdziałania tego typu pornografii w zasobach internetu. W tym przypadku jestem także za blokowaniem, jeśli będzie to jedyne wyjście. Mimo, że tak jak Państwo przedstawili w swoich tezach, nie jest to do końca skuteczne, to jest to  metoda prewencji, która mimo wszystko, do pewnego stopnia ogranicza i utrudnia dostęp do materiałów z dziecięcą pornografią.


 

 
 #

Głos w dyskusji: 5 pytań i odpowiedzi prof. Andrzeja Adamskiego

1. Q: co mamy blokować?

AA: wg. projektu Dyrektywy - dostęp do stron WWW z pornografią dziecięca na serwerach znajdujących się za granicą. Ściślej, na terytorium państw, które z różnych powodów nic nie robią w tej sprawie i nie reagują na wezwania do usuwania stron i ew. inkryminowania dostawców treści.

2. Q: komu blokujemy dostęp?

AA: naszym obywatelom i innym internautom, którzy podlegająnaszej jurysdykcji.

3. Q: w jakim celu?

AA: żeby chronić nasze dzieci i inne osoby, które sobie tego nie życzą przed przypadkowym kontaktem z takimi stronami.

4. Q: tylko tyle?

AA: więcej się nie da

5. Q: a ściganie webmasterów?

AA: no way, są poza zasięgiem naszej jurysdykcji.

 

NEWSLETTER PANOPTYKA

NASZE PUBLIKACJE

raport sieć panoptykon

sieć panoptykon

DZIAŁANIA

ANALIZY I OPINIE