PARĘ REFLEKSJI PO SPOTKANIU Z PREMIEREM
Strona społeczna i strona rządowa przy okrągłym stole. To dobry początek. Ale czekamy na dalszy ciąg.
Jak już powszechnie wiadomo, w piątek 5 lutego odbyło się spotkanie premiera Donalda Tuska z blogerami oraz przedstawicielami organizacji pozarządowych, w tym Fundacją Panoptykon. Pretekstem do tej konfrontacji przy "okrągłym stole" był mocno kontrowersyjny projekt wprowadzenia Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Dla nas - organizacji społecznej działającej na rzecz ochrony wolności w warunkach społeczeństwa informacyjnego - temat był w istocie o wiele szerszy. Tak jak pisaliśmy w naszym oficjalnym stanowisku, sygnalizowany problem daleko wykracza poza kontrowersje, jakie wzbudził projekt wprowadzenia RSiUN. To tylko czubek góry lodowej czy, jak kto woli, początek rozmowy na temat zagwarantowania praw podstawowych w Internecie i w ogóle w przestrzeni komunikacyjnej, jaką wyznaczają nowe technologie.
Chodzi zatem także o zakres retencji danych telekomunikacyjnych, o zakres uprawnień policji (np. zdalny i bezpośredni dostęp do komputerów osobistych) czy powracający temat odcinania Internautów od sieci za naruszenia praw autorskich (ostatnio w ustach min. Rapackiego na konferencji BCC). Ale i to nie koniec. Chodziło nam również o brak przejrzystości w stanowieniu prawa, brak realnych konsultacji społecznych, brak ogólnej wrażliwości na prawa i wolności obywateli w kontekście rozwoju społeczeństwa informacyjnego, czy wreszcie nadużywanie retoryki strachu, jako uzasadnienia dla wprowadzania nadzwyczajnych, coraz bardziej restrykcyjnych środków w regulowaniu Internetu.
Pozostaje oczywiście pytanie, na ile taka strategia polityczna się sprawdzi - tzn. czy nie lepiej by było ograniczyć się do tematu RSiUN, a wszystkie inne bolączki "pozostawić na potem". W naszym odczuciu to był jednak kluczowy moment na pokazanie szerokości i głębokości problemu. Mogłoby nie być żadnego "potem", jeśli w tym momencie ograniczylibyśmy się do postulatu nr 1 - "precz z Rejestrem". Jest przecież bardzo prawdopodobne, że Rejestr "trafił do kosza" na długo przed tym spotkaniem, i chodziło jedynie o listek figowy .. Nawet jeśli trafił do niego dopiero w wyniku naszej quasi-debaty, czy trafi chwilę po, w trakcie obiecanych konsultacji z ekspertami i stroną społeczną, dla nas to sukces niewystarczający. Celem było i jest rozpoczęcie poważnej rozmowy na temat, nie bójmy się dużych słów, przyszłości społeczeństwa informacyjnego.
Co się udało osiągnąć?
Strona społeczna i strona rządowa przy okrągłym stole. To dobry początek. Ale czekamy na dalszy ciąg.
Jak już powszechnie wiadomo, w piątek 5 lutego odbyło się spotkanie premiera Donalda Tuska z blogerami oraz przedstawicielami organizacji pozarządowych, w tym Fundacją Panoptykon. Spotkanie było (i jest) przedstawiane jako"debata", chociaż jego formuła była zakrojona raczej na "prezentowanie stanowisk" i promowanie własnych poglądów. Tak ze strony rządu, jak i zaproszonych gości to była przede wszystkim okazja do medialnego zaistnienia. Pola do rzeczywistego zderzenia argumentów było mało. Ale czy można było oczekiwać więcej? Przy 30 osobach przy stole i 3 godzinach czasu (Premier i tak przedłużył spotkanie o godzinę) trudno o prawdziwą rozmowę. W naszym odczuciu chodziło raczej o efekt "okrągłego stołu" - otwarcie do dalszej, konkretniejszej rozmowy. I w tym sensie wiele zostało zrobione: doszło do spotkania dwóch stron i "wymiany poglądów", a nawet udało się ustalić parę konkretnych rzeczy. O czym poniżej.
Pretekstem do spotkania był kontrowersyjny projekt wprowadzenia Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Dla nas - organizacji społecznej działającej na rzecz ochrony wolności w warunkach społeczeństwa informacyjnego - temat był w istocie o wiele szerszy. Tak jak pisaliśmy w naszym oficjalnym stanowisku, sygnalizowany problem daleko wykracza poza kontrowersje, jakie wzbudził projekt wprowadzenia RSiUN. To tylko czubek góry lodowej czy, jak kto woli, początek rozmowy na temat zagwarantowania praw podstawowych w Internecie i w ogóle w przestrzeni komunikacyjnej, jaką wyznaczają nowe technologie.
Inicjatyw, które z tego punktu widzenia mogą budzić poważne zastrzeżenia, jest "na agendzie" o wiele więcej. Chodzi zatem także o zakres retencji danych telekomunikacyjnych, o zakres uprawnień policji (np. zdalny i bezpośredni dostęp do komputerów osobistych) czy powracający temat odcinania Internautów od sieci za naruszenia praw autorskich (ostatnio w ustach min. Rapackiego na konferencji BCC). Ale i to nie koniec. Chodziło nam również o brak przejrzystości w stanowieniu prawa, brak realnych konsultacji społecznych, brak ogólnej wrażliwości na prawa i wolności obywateli w kontekście rozwoju społeczeństwa informacyjnego, czy wreszcie nadużywanie retoryki strachu, jako uzasadnienia dla wprowadzania nadzwyczajnych, coraz bardziej restrykcyjnych środków w regulowaniu Internetu.
Ile z tego udało się przedyskutować na spotkaniu z Premierem? Na razie niewiele. Ale początek był obiecujący. Dlatego interpretujemy piątkowe spotkanie jako początek "prawdziwej rozmowy" na temat tego jak, po co i jakimi metodami regulować współczesną przestrzeń komunikacyjną (bo nie tylko o Internet tu przecież chodzi). Pozostaje oczywiście pytanie, na ile taka strategia polityczna się sprawdzi - tzn. czy nie lepiej by było ograniczyć się do tematu RSiUN, a wszystkie inne bolączki "pozostawić na potem". W naszym odczuciu to był jednak kluczowy moment na pokazanie szerokości i głębokości problemu. Mogłoby nie być żadnego "potem", jeśli w tym momencie ograniczylibyśmy się do postulatu nr 1 - "precz z Rejestrem". Jest przecież bardzo prawdopodobne, że Rejestr "trafił do kosza" na długo przed tym spotkaniem, i chodziło jedynie o listek figowy .. Nawet jeśli trafił do niego dopiero w wyniku naszej quasi-debaty, czy trafi chwilę po, w trakcie obiecanych konsultacji z ekspertami i stroną społeczną, dla nas to byłby sukces niewystarczający. Celem było i jest rozpoczęcie poważnej rozmowy na temat, nie bójmy się dużych słów, przyszłości społeczeństwa informacyjnego.
To, co się udało, można podsumować w trzech punktach:
- Rząd wycofał się z projektu RSiUN do czasu przeprowadzenia poważnych konsultacji społecznych
- Rząd obiecał wdrożenie realnych procedur konsultacji społecznych
- Projekty z zakresu społeczeństwa informacyjnego będą zamrożone
DOKUMENTACJA DYSKUSJI Z PREMIEREM:
STENOTYP
"SUROWY" ZAPIS VIDEO
Komentarze w mediach:
Gazeta Wyborcza: Debata premiera z internautami. Co z cenzurą w sieci?
TVN24.pl: Premier zmiękł. Rejestru stron (na razie) nie będzie
Rzeczpospolita: Premier - internauci na razie 0:1
Wacław Iszkowski (Prezes PIIT): Powstanie społeczeństwa informacyjnego
Zmieniony ( Wtorek, 23 Luty 2010 20:16 )





Korzystaj z RSS